W sumie wzioł się on bez dłuższego namysłu. Pierwsze myśli na takie rzeczy sa najlepsze.
SIATKÓWKA.
Wszystko zaczeło się od 4 klasy podstawówki , kiedy przyszła Pani Basia do nas na lekcje W-F i zaproponowała treningi. Na pierwszy trening wybralam się z koleżanką , rodzice mi powtarzają , że od małego mam do tego zapał :) Pierwsze wrażenie? Hm... Ciężko opisać.. Wystarszyłam się , ponieważ wszyscy byli tam od Nas starsi, ale jak już sie przyszło to głupio było odejść. Po jakimś czasie treningu zaczeło m isię podobać. Wszyscy chcieli mi pokazać i nauczyć , żebym grała jeszce lepiej. Zaczeły mi wychodzić pierwsze zagrywki z prostej ręki itd. Taki coś a cieszy .. jeszcze w takim wieku. Mineły dwa lata i nadszedł dzien kiedy pojechałam z Tatą na testy do klasy siatkarskiej do gimnazum. Było bardzo dużo osób - tym gorzej dla mnie bo trzeba było dać z siebie 110% a nie 100. W głebi czułam , że poszło mi dobrze :) Byłam z siebie zadowolona co dało mi większą motywacje. I tak się stało.. DOSTAŁAM SIĘ. Bardzo się ucieszyłam , ponieważ to mi dawało szanse do spełnienia swoich marzeń , ale z mojej głupoty nie poszłam do tej szkoły. Teraz bardzo tego żaluję , dlatego że jak idę na trening i widzę jak grają dziewczyny , z ktorymi mogłam grać i co one teraz mają to aż serce ściska. Niestety człowiek uczy sie na własnych błędach i gdybym mogła cofnąć czas to na pewno wybrałabym tamtą szkołę.
Ze względu na moje możliwości zostałam powołana do kadry Małopolski. Pojechałam na testy , które musiałam zdac żeby sie dostać ,a le ze względu na moją wcześniejszą kontuzje nie dałam rady. Niestety , ale liczyłam sie jakie mogą byc tego konsekwencje.
Moja przygoda z siatkówką sie nie zakończyła. Trwa i bedzie trwała. Mam zamiar iśc do liceum do klasy siatkarskiej. Postawiłam sobie wysoko cele związane z tym sportem i ciągle dążę , aby być jeszcze lepsza w tym co robię. 20 i 21 Maja mam zawody , na których mam zamiar pokazać i dać z siebie wszystko , aby po raz klejny ktos mnie zauważył i docenił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz